poniedziałek, 11 sierpnia 2014

rozdział 3

*Amanda's POV*
Kiedy wchodzimy do domku otulam się bawełnianym sweterkiem. Wnętrze jest dość nowoczesne, ale przytulne. Salon, kuchnia i dwa pokoje z łazienkami na parterze. Na pierwszym piętrze cztery pokoje także z  łazienkami. Oblizuję spieszchnięte usta i proszę chłopców by zanieśli moje bagaże do któregoś z pokojów na górze, a potem z Sashą kieruje się do kuchni. Tam zabieramy się do przygotowania sobie nisko kalorycznych shaków ze świeżymi truskawkami. Tak na prawdę wszystko robi moja przyjaciółka a ja tylko siedzę na blacie i mówię jej o wszystkim co chce zrobić tego lata. Macham nogami uśmiechając sie sama do siebie i upewniając się w duchu, że nic ani nikt nie zepsuje mi tego. Kiwam głowa i przyjmuję dużą szklankę z kolorową słomką. Postanawiamy rozsiąść się na wygodnej i na pewno niesamowicie drogiej kanapie przed płaskim telewizorem o podobnej wartości. Kładę nogi na niskiej ławie przed nami sącząc pyszny, chłodny napój. Przełączamy na E! gdzie oglądamy Keeping Up With the Kardashians. Właściwie to robimy tak każdego wieczora spędzonego w domu. Wprost uwielbiamy patrzeć na życie tej rodziny. Czasami przyłapuję się na myśli, że sama chciałabym mięć wiele dzieci i kochającego męża.
-Kim ma naprawdę zajebisty tyłek. -mówi Sasha na co z uśmiechem się zgadzam.
-Chciałabym sobie taki wyrobić, ale to oznacza dużo ćwiczeń. -chichoczę, a ona mi wtóruje wypijając do końca shake. Wzdycha cicho po czym patrzy na mnie swoim morderczym spojrzeniem na co tylko wywracam oczami. -Okej, więc co?
-Jeśli nie chcesz żeby cokolwiek zepsuło nam te wakacje musisz być miła dla Zayna i Harry'ego. -mówi szybko i bez ogródek na co ja tylko jęczę odchylając głową.
-Wiem. -wypuszczam z siebie westchniecie i poprawiam się na kanapie gdy słyszmy dwie pary nóg schodzące po drewnianych schodach. Następnie Harry siada po mojej prawej stronie, a Zayn po lewej. Co za ironia prawda? Prycham cicho pod nosem połykając ostatni łyk po czym odstawiam szklankę na szkło.
-Więc Amando? -zaczyna Harry, a kiedy na niego patrzę przejeżdża swoim długim językiem po swojej dolnej wardze. O mój boże, czy ja właśnie pomyślałam o nim w kontekście seksualnym?! -Powiesz mi jak spotkałaś Zayn'a? Bo ten dzieciak nigdy mi tego nie powie. -Słysze prychniecie Zayn'a, a potem czuje jak oplata ramie wokół moich ramion.
-Spotkaliśmy się w liceum. - i kiedy to mówi może tak a może i nie uśmiech zajmuje połowę mojej pulchnej twarzy. Spuszczam głowę i przygryzam dolną wargę żeby go ukryć, ale to wydaje się niemożliwe. -Zaczęliśmy się przyjaźnić, a przyjaźń przerodziła się w miłość. Wyjechaliśmy na studia, a ja tak jakby posprzeczałem się z jej najlepszym przyjacielem. -wzrusza nonszalancko ramionami, a ja prycham wywracając oczami i odsuwam się od niego na tyle ile to możliwe.
-Pobiłeś go po tym jak zabrałeś mój wianek i ogłosiłeś to wszystkim w szkole! -warczę i wiem, że nie mówimy im całej prawdy przez co w duchu naprawdę wiruje ze szczęścia. Marszczy na mnie brwi, ale nic nie mówi. Reszta także się nie odzywa kiedy na E! pojawiają się Giuiliana i Bill. Biorę nasze brudne szklanki do kuchni i postanawiam je umyć ręcznie żeby zająć czymś moje rozszalałe myśli. Czemu powiedział im właśnie taką wersje? Nie to żebym była zła, ale może trochę... rozczarowana? To bardzo dziwne, bo przecież ja go naprawdę z całego serca powinnam nienawidzić. To tak bardzo poplątane, że jedyne co w tym momencie mam ochotę zrobić to rzucić się na łóżko i zasnąć ze słuchawkami w uszach przy anielskim głosie Beyonce. Odstawiam szklanki na suszarkę kiedy do pomieszczenia wchodzi Zayn. Absolutnie czuje jak powietrze robi się bardziej gęste. Zaciskam usta wycierając dłonie w ściereczkę po czym odwracam się tylko po to by zobaczyć, że chłopak stoi dokładnie przede mną.
Odejdź - emanuje moja podświadomość. Ale moje serce i zapewne całe ciało po prostu wrzeszczy z za dużą nutką dramaturgi 'DOTKNIJ KURWA MNIE!'. Wstrzymuje oddech kiedy podnosi rękę, ale szybko ją cofa widząc moją reakcje. Szybko go omijam.
-Dobranoc. - mamroczę do dwójki w salonie i szybko wskakuje po schodach omijając po dwa. Zamykam drzwi w swojej sypialni. Biorę kosmetyczkę oraz piżamę po czym kieruję się do łazienki. Po szybkim prysznicu osuszam włosy ręcznikiem po czym je rozczesuje i wiążę w kucyka. Szczotkuje zęby i wracam do sypialni. Wskakuje pod pościel zgaszając lampkę nocną. Wkładam słuchawki mojego iPoda do uszu po czym zamykam oczy odpływając przy cichych dźwiękach 'Halo'.

Następnego ranka schodzę na dół gdzie wszyscy już jedzą śniadanie. Wchodzę do kuchni i widzę jak ręką Zayna z widelcem zamiera w połowie drogi do jego ust. Patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami. Marszczę brwi, ale potem przypominam sobie, że jestem tylko w shortach i topie. Wywracam oczami.
-Hej Manda - Harry owija swoje ramie wokół mojej szyi a ja śmieję się na to nowe przezwisko. Podchodzę do blatu i otwieram szafkę, ale oczywiście nie dosięgam do półki gdzie stoją płatki. Zanim nadążam się zorientować silne ramie sięga nade mną i chwyta pudełko bez problemów.
-Podziękujesz mi potem ssąc mojego kutasa. -szepcze mi Zayn do ucha na co ja nic nie poradzę upuszczając pudełko na ladę. Zakrywam usta dłonią kompletnie zszokowana i można usłyszeć tylko mój głośny oddech podobny do tego po ostrym seksie oraz zwycięski chichot chłopaka wychodzącego właśnie po schodach. Po chwili nasypuje płatki do miseczki i zalewam je mlekiem po czym siadam przy stole by spożyć pożywne śniadanie. Kiedy Sasha schodzi na dół ma potargane włosy i zaczerwienione usta. Delikatnie się krzywię na ukucie zazdrości w moim brzuchu, ale... Co do kurwy?! Z kim ona to robiła i dlaczego jestem zazdrosna?
-Hej Am, smacznego. -mówi głosem z lekką chrypką na co ja prawie krztuszę się płatkami.
-Któremu obciągałaś? -burczę, a ona patrzy na mnie rozwierając te swoje puszczalskie usta.
-Um... -spuszcza wzrok jakby teraz posadzka w kuchni była z diamentów. Wywracam oczami i odstawiam miskę z hukiem do zlewu.
-Nie zepsuj tych jebanych wakacji. -warczę i wiem, że później będę musiała ją przeprosić ponieważ jestem bardzo niemiła, ale w tym momencie mam to kompletnie w dupie. Idę do swojej sypialni i nadal mam zamiar pójść w góry tak jak powiedziałam to wczoraj. Czy z moją najlepszą przyjaciółką obciągaczką każdego kutasa stającego na jej drodze czy bez niej. Ale najlepsze jest to, że w mojej głowie wciąż odbija się echem to co powiedział mi dzisiaj Zayn. Czy on sugerował, że teraz tak jakby moja kolej? Po tym co wczorajszej nocy zrobiła mu Sasha? Oh kurwa.
Wybieram czarną oblegającą bluzkę z rękawami trzy czwarte oraz jeansowe spodenki i traperki. Szczotkuję zęby i włosy oraz nakładam lekki makijaż. Do plecaka chowam picie, apteczkę (na wszelki wypadek) i bluzę. Zakładam go na plecy i okulary przeciw słoneczne na nos po czym schodzę po schodach. Rozdziwamia usta kiedy wszyscy stoją przy drzwiach przygotowani na wyjście w góry.
-Um okej. -odkasłuję cicho po czym wychodzę pierwsza przez drzwi.
-Jedziemy moim. -mówi Zayn, a ja staję kładąc dłonie na biodrach. Wywraca oczami. -Co?
-Wiesz gdzie jedziemy?
-Nie?
-Więc jedziemy moim.
-Mogę ci dać przejażdżkę w moim cacku. -mówi a potem przygryzająca wargę. Wiem, że ułożył tą odpowiedź tak by dać mi do zrozumienia, że chce mnie pieprzyć w jego aucie. Więc wszystko w moim ciele, a szczególnie mojej libido kiwa podekscytowane głową. Wywracam oczami.
-Więc daj mi cholerne kluczyki chodzący podtekście seksualny. -burczę, a on chichocząc daje mi kluczyki. Pozostała dwójka nic nie mówi i wsiada na tylne siedzenia. Ja natomiast usadawiam się za kierownicą. Wkładam kluczyk do stacyjki i ustawiam wszystkie lusterka po to by po prostu podenerwować Zayna, bo są za idealnie ustawione. Uśmiecham się pod nosem kiedy wzdycha ciężko,a  potem specjalnie trochę za szybko startuje na co w irytacji zakrywa twarz w dłońmi a ja śmieje się cicho.
-Spoko loko. -mówię mu włączając muzykę.
-Obie ręce na kierownicy! -wrzeszczy, a ja wręcz podskakuje mocno marszcząc czoło. -To.moje.kochane.auto.
-Aww - przeciągam, a zaraz po tym wydaję z siebie odruch wymiotny. Po piętnastu minutach napiętej atmosfery w samochodzie, którą Harry chciał rozładować swoimi żartami zaparkowałam na parkingu płatnym 5 euro za cały dzień. Na szczęście wejście do Parku Krajobrazowego było darmowe przez co nie musiałam słuchać więcej jęków Sashy, bo 'mniej kosztowałby nas wypad na zakupy'. Idziemy po długiej asfaltowej drodze, a kiedy dochodzimy do bacówki prawie podbiegam do niej.
-Komu tego górskiego sera? -głośno pyta Harry, a ja podnoszę rękę oraz blokuje z nim spojrzenie przez co mogę dostrzec urocze dołeczki kiedy się uśmiecha. To chore. Zayn musi być adoptowany bo nie dość, że jest brzydszy to jeszcze jest chujem w porównaniu do swojego brata. Podchodzę do budy gdzie na łańcuchu przywiązany jest duży biały pies. Ma śliczne, niebieskie oczy a ja wprost nie mogę się oprzeć kiedy na moje usta wpełza wielki uśmiech. Zaraz po tym prawie piszczę kiedy zza drewnianego domku wybiega pięć małych szczeniaczków prawie potykając się o własne łapy. Wydymam dolną wargę i mrugam szybko.
-Są takie słodkie - słysze Sashę i nie mogę uwierzyć, że wyszło to z jej wydymanych wcześniejszej nocy ust. Wzdycham i kiwam głową po czym dostaję oscypka od Harry'ego. Dziękuje mu promiennym uśmiechem i obiecuje, że kiedyś też kupie mu jednego. Idziemy dalej rozmawiając o błahych sprawach i co chwilę śmiejąc się z czegoś. Zayn i Sasha idą za nami, ale nie odwracam się bo nie chce widoku jej przyssanej do jego twarzy. Kiedy przechodzimy przez mostek nad górskim strumieniem szybko robię parę zdjęć, a jedno z nich od razu ląduje na Instagramie oraz Twitterze. Nie oczekiwanie, o losie, obok mojego ramienia pojawia sie Zayn.
-Co robisz myszko? -mówi z tym swoim zawadiackim uśmiechem. Wie, oh kurwa bardzo dobrze, że wprost kochałam kiedy tak do mnie mówił za czasów liceum. Wywracam oczami.
-Cóż, wydaje mi się, że wcale nie przejąłeś się tym, że nienawidzę cię i nie widzieliśmy się przez kilka dobrych lat.
-Dokładnie cztery lata. -mówi, a ja delikatnie uśmiecham się, że to pamięta. Oczywiście, że kurwa pamięta bo kończył z tobą liceum tempa idiotko. -Więc ukończyłaś ten kierunek studiów, który chciałaś? -pyta, a ja kiwam głową nie patrząc na niego.
-Tak, od października zaczynam strzaż w szpitalu na Manhattanie. -mówię mu wzruszając ramionami.
-Naprawdę? Mieszkam tam.
-W szpitalu? -chichoczę unosząc brew, a on wywraca oczami. -Nie wywracaj na mnie oczami.
-Bo? -przejeżdża koniuszkiem języka po dolnej wardze - Bo działa to na ciebie tak jak na tego faceta w tym pornolu, którego uwielbiasz czytać?
-To nie jest pornol idioto. Ta książka ma zupełnie inne przesłanie. -burczę krzyżując ręce na piersiach.
-Po pierwsze nie jestem idiotą, a po drugie jeden pies skarbie.
-Po pierwsze - naśladuję jego głupkowaty ton naprawdę zdenerwowana- Jesteś, a po drugie to zupełnie dwa inne światy. Porno -wywracam oczami - i książka opowiadająca o głębi uczuć.
-Cokolwiek mała.
Nic już nie mówię, on także. Zaczynamy się wspinać pod górkę wyłożoną kamieniami. Muszę się skupić by ostrożnie stawiać stopy, ponieważ mogę się poślizgnąć i sobie coś zrobić. Zaciskam ręce w piąstki naprawdę się starając wchodzić pod górę kiedy słyszę wysoki pisk mojej przyjaciółki, a potem widzę jak upada na tyłek. Unoszę wysoko brwi kiedy łapie się za kostkę. Szybko przy niej kucam.
-Sash? Co jest? -mówię kiedy przychodzą również Zayn i Harry.
-Cholera, noga mi się wykrzywiła i chyba skręciłam kostkę. -krzywi się, a ja wzdycham.
-Musimy wracać. -mówię zawiedziona i wstaje. -Weźmiecie ją?
-Jasne. -mówi Harry, a potem mamroczę do niej coś w stylu 'chodź księżniczko' wsuwając dłoń pod jej plecy i kolana, bierze ją na ręce w ślubnym stylu.
-Nie! -mówi szybko blondynka na co wszyscy patrzymy na nią zdziwieni.- Ty z Zaynem możecie iść. -wzrusza ramionami patrząc na mnie gdy przygryzam wargę marszcząc czoło.-Wiem, że naprawdę chciałaś tam iść.
-Możemy pójść kiedy wydobrzejesz.
-Nie, jest okej. Tak daleko zaszliśmy! -mówi wydymając dolną wargę i pociera moje ramię.
-Nie mogę cię tak zostawić, no!
-Jasne, że możesz! Harry jest ze mną, pojedziemy na pogotowie a potem po was wrócimy. Racja? -patrzy na Harry'ego a on wzrusza ramionami. Patrzę na Zayna lekko poddenerwowana.
-Czy ty..- zaczynam, a on od razu kiwam głową na co się uśmiecham. -Okej, ale Harry proszę upewnij się, że ta niezdara nic już sobie nie zrobi. -mówię poważna patrząc na bruneta. Szybko kiwa głową a potem oddaję mu kluczyki oraz dokumenty. Wzdycham patrząc za nimi, a potem ponownie z Zayn'em ruszamy przed siebie.
-Więc.. jak spałaś w nocy? -pyta mnie, a ja mam ochotę po prostu roztrzaskać jego nos o te kamienie.
-Pytasz czy słyszałam wasze jęki w nocy? Oh, nah. -kręcę zniesmaczona głową, a on jakby udaje, że nie wiem o czym mówię.
-Jakie jęki? -pyta udając głupiego a ja prycham wywracając oczami.
-Przestań, wiem, że ty i Sasha się pieprzyliście.
-Oh, hej skarbie. - podnosi obie ręce do góry, a ja patrze na niego zintrygowana. -Nie przeleciałem twojej przyjaciółki, to mój, uważaj na ten kamień- mówi szybko łapiąc mnie w tali a ja kiwam głową łapiąc równowagę. - to mój brat.
Otwieram szeroko oczy zatrzymując się na środku.
-Oh -to jedyne co udaje mi się powiedzieć po czym ponownie ruszczamy do przodu. Kiedy docieramy na szczyt góry jest naprawdę pięknie. Możemy zobaczyć stąd całe miasto, właśnie dla tego widoku było warto pofatygować się po tych kamieniach. Zerkam ukradkiem na Zayna i widzę zaskoczenie na jego twarzy. Robię kilka zdjęć po czym siadam na miękkiej trawie wzdychając. Wyciągam butelkę pijąc z niej a potem podaje ją chłopakowi, który przyjmuje napój z wdzięcznością siadając obok. Przez kilka chwil patrzymy przed siebie nawet się nie odzywają.
-Tu jest wow... -mówi unosząc wysoko brwi, a ja z zadowoleniem kiwam głową. -Wiem dlaczego chciałaś tu przyjść.
Potem zaczynamy normalną rozmowę jak dwójka dobrych przyjaciół z czego naprawdę się ciesze.
I może tak a może i nie jestem zadowolona z faktu, że nie miał nic wspólnego z Sashą ostatniej nocy.
Kiedy wstajemy z trawy proponuje nieść mnie na barana zaraz po tym jak narzekam na długą drogę. Bez wahania się zgadzam a wspomnienia przelatują przez moją głowę.
-Wplącz palce w moje włosy. -szepcze kiedy owijam nogi wokół jego tali, a głowę kładę na jego ramieniu. Podtrzymuje mnie za uda, a ja z chęcią spełniam jego prośbę. Bawię się końcówkami jego włosów nucąc pod nosem. Kiedy jesteśmy już na parkingu zeskakuje z jego pleców i mogę dosłownie zobaczyć jak oczy Harry'ego i Sashy są teraz tuż przy nas. Wsiadamy na tylne siedzenia.
-Więc co się stało? -spytałam ich od razu, a blondynka wytłumaczyła mi, że to zwykłe zwichnięcie.
-A z wami? -pyta Hazz na co od razu oboje przewracamy oczami.
-Wszystko okej. -wzruszam ramionami, a potem już się nie odzywam patrząc przez szybę. Jest koło 19 kiedy dojeżdżamy do dość drogiej włoskiej restauracji. Wysiadamy z auta a potem zajmujemy stolik na zewnątrz ponieważ jest jeszcze naprawdę ciepło, a poza tym w środku nie wolno palić. Ponoć Zayn tego bardzo potrzebuje czy coś. Kiedy jesteśmy już po złożeniu naszych zamówień wstaje od stolika.
-Idę do łazienki. -mówię i kieruje się do środka gdzie pytam kelnerkę o drogę. Tłumaczy mi, a ja szybko znajduje drzwi do damskiej toalety. Robię siku i myję ręce po czym wychodzę. Słysze cichy jęk kiedy czuje jak uderzam kogoś drzwiami.
-Boże przepraszam!- mówię od razu i patrzę na chłopaka, który trzyma się za głowę. Jest wyższy ode mnie, ma blond włosy i wydaje się trochę starszy. -Przepraszam.
-Hej, nic nie szkodzi. -mówi usiłując się uśmiechnąć. -Będzie w porządku, naprawdę piękna.
-Uh, jestem taką niezdarą. -kręcę głową po czym oboje chichoczemy. Ma naprawdę słodki smiech i cholernie niebieskie oczy, w których przyżekam na Boga mogę utonąć. Przedstawia mi się jako Niall i wiem, po jego akcencie, że jest z Irlandii. Po chwili wracam do stolika gdzie już czeka na mnie moja mała pizza oraz dietetyczna cola.
-Co tak długo? -pyta sugestywnie Sasha a ja zbywam ją machnięciem dłoni. Jesteśmy w domu po 21. Od razu kieruje się do łazienki. Po prysznicu, wyszczotkowaniu zębów i ubraniu piżamy idę do łóżka, ponieważ jestem wycieńczona. Kiedy gaszę lampkę i wchodzę pod kołdrę drzwi uchylają się. Widzę twarz Zayn'a, a potem jego sylwetkę gdy idzie w moją stronę. Marszczę brwi i kiedy sięgam z powrotem do włącznika lampki on chwyta moją dłoń.
-Co do.. -zaczynam, ale zostaje uciszona naprawdę czułym pocałunkiem.